Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; en-US; rv:1.6b) Gecko/20031216 Firebird/0.7+
Olhado/256 pisze:...Siedział sobie Miodek w telewizji i gadał, a społeczeństwo go olewało i pisało, za przeproszeniem, "huj" zamiast "chuj". W końcu nawet najbardziej konserwatywni językoznawcy musieli przyznać, że to, o czym oni mówią, nie ma już zastosowania, bo język się zmienia i nic nie poradzą na to. I dlatego "huj" jest już poprawny.
nie spoleczenstwo tylko grupka pewnych ludzi, ktorzy olewaja wszystko jak leci, dla ktorych nie ma roznicy czy bedzie "chak" czy "hak" itd., dlatego Twoje poglady sa bardzo niebezpieczne

.
btw. prosze uszanowac Prof. Miodka
Fragment autentycznego wykładu prof. Miodka na wydziale Polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego:
"Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy, woła: "O k[beep]a!".
To cudowne, lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć począwszy od zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie,
fascynację, a na radości i satysfakcji kończąc.
Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np. Idę sobie stary przez ulicę, patrzę, a tam taka d[beep]a, ze o kuuurrrwa."
k[beep]a może również występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego przecinka,
np.: "Przychodzę k[beep]a do niego, patrzę k[beep]a, a tam jego żona, no i się k[beep]a wk[beep]iłam, no nie?"
Czasem k[beep]a zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy, jak się
zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej ("chodź tu k[beep]o jedna!").
Używamy k[beep]y do charakteryzowania osób ("brzydka, k[beep]a nie jest", "o k[beep]a, takiej k[beep]ie na pewno nie pożyczę"), czy jako przerwy na zastanowienie ("czekaj, czy ja, k[beep]a lubię poziomki?").
Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej k[beep]y. Idziemy sobie przez ulice, potykamy się nagle, mówimy do siebie: "bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy".
Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste "O k[beep]a!", które wyczerpuje sprawę.
Gdyby Polakom zakazać "k[beep]y", niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień,
niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedna małą "k[beep]ę".
Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. "k[beep]a" wywodzi się z łaciny od "curva", czyli krzywa. Pierwotnie w języku polskim "k[beep]a" oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś "k[beep]ę" stosujemy również i w
tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie to jedno.
Można z powodzeniem stwierdzić, że "k[beep]a" jest najczęściej używanym przez Polaków słowem. Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie jest używane publicznie(nie licząc filmów typu "PSY", gdzie aktorzy prześcigają się w rzucaniu "k[beep]ami"), praktycznie nie słyszymy, aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne "k[beep]y".
Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób:
"Na zachodzie zachmurzenie będzie k[beep]a umiarkowane, wiatr raczej k[beep]a silny. Temperatura maksymalna ok. 2st.Celsjusza, a więc kurewsko zimno k[beep]a będzie. Ogólnie, to k[beep]a jesień idzie..."